Tego dnia mijało 1,5 roku od momentu, gdy zaczęłam uczyć się języka szwedzkiego. Na początku nauka nie była intensywna, a przyswajanie nowych słówek szło mi topornie. Brakowało mi motywacji. Uczyłam się regularnie, ale powoli. Trzeba było zmienić sposób działania.
Postanowiłam wyjechać do Szwecji na kilka tygodni.
Obiecałam sobie, że wykorzystam ten czas na naukę języka w praktyce. Wynajęłam dom, spakowałam rodzinę i tak oto znalazłam się w obcym kraju.
Tylko… co dalej?
Gdy mijałam Szweda na ulicy, robiłam się czerwona na twarzy, a gardło mi się zaciskało. Nie wiedziałam, jak wypowiedzieć pierwsze słowa. Jak zagadać do nieznajomego? Wewnętrzny głos krzyczał:
„Nie rób tego! Zbłaźnisz się! Jeszcze nie znasz języka na tyle dobrze! Jak masz w ogóle zacząć?!”
Znajome uczucie? Ta blokada językowa, która trzyma nas w miejscu i nie pozwala w pełni cieszyć się urokami kraju oraz poznawać jego kultury.
To właśnie w Szwecji pokonałam tę barierę błyskawicznie — i stał się cud.
W ciągu zaledwie pięciu tygodni przeskoczyłam z poziomu A2 na B1+. Byłam w szoku!
Jak tworzyłam swoje „okazje do mówienia”
Moją pierwszą rozmowę ze Szwedami odbyłam przypadkiem, podczas spaceru z psem. Zapytali o jego imię, a ja… wybełkotałam odpowiedź, mieszając szwedzki z holenderskim. Reakcja Szwedki mnie rozbawiła — zapytała, czy pochodzę z Niemiec. To rozładowało napięcie i sprawiło, że kolejne zdania wypowiedziałam o wiele swobodniej.
Po tamtej pierwszej rozmowie wiedziałam, że muszę szukać kolejnych naturalnych sytuacji. Ze słowami Konfucjusza w głowie –
Ucz się poprzez działanie, Wykorzystuj świat jako szkołę
zapisałam się na zajęcia fitness w pobliskiej siłowni. Przed pierwszymi zajęciami zawsze się przedstawiałam trenerowi, a w trakcie zajęć słuchałam i wymieniałam spontanicznie zdania z innymi. Czułam się tam naprawdę jak ryba w wodzie.
Ośmielona zaczęłam rozglądać się za wydarzeniami w okolicy.
Odkryłam spotkania językowe w lokalnej bibliotece. Co tydzień rozmawialiśmy o codzienności, a Szwedzi byli niezwykle wyrozumiali i serdeczni. Po takich spotkaniach wracałam do domu naładowana energią. Chciałam uczyć się dalej!
I tak, krok po kroku, bariera językowa zaczęła znikać. A życie w Szwecji dodatkowo zapewniło mi efekt immersji. Codziennie miałam okazję zamienić z kimś parę słów po szwedzku. Już się tego nie bałam.
Postępy pojawiły się błyskawicznie.
Chcesz pójsć w moje ślady? Przeczytaj moich 5 wskazówek, jak zacząć.
Jak zacząć mówić w języku obcym za granicą? Moje sprawdzone sposoby
1. Przygotuj dwa zdania na dobry początek
Przedstaw się, powiedz skąd jesteś i że uczysz się języka. Nie bój się zadawać pytań oraz prosić o powtórzenie. Nawet obcy ludzie zazwyczaj reagują z sympatią — naprawdę chcą pomóc.
2. Zaplanuj krótką pogawędkę o sobie
Pomyśl o kilku prostych tematach: rodzina, hobby, praca, powód przyjazdu. Słówka na pewno już znasz. Tematy związane z Twoim życiem będą pojawiać się najczęściej. Wykorzystaj to, by nabyć płynność w mówieniu.
3. Wybieraj miejsca, gdzie czujesz się swobodnie
Polecam Ci krótki filmik, na którym Benny Lewis dzieli się swoim doświadczeniem o nauce jezyków obcych.
Benny bez oporów zagaduje przechodniów na ulicy jeszcze zanim dobrze pozna podstawy danego języka. Nie jesteś aż tak śmiały i odważny?
Znajdź miejsce, gdzie ludzie dzielą Twoje zainteresowania. Siłownia, zajęcia tematyczne, lokalne wydarzenia — to świetne miejsca do spontanicznych rozmów.
4. Zaakceptuj błędy — są częścią procesu
Na początku pomylisz czasowniki, pomieszasz języki, przekręcisz słówka. To normalne. Po rozmowie możesz przeanalizować, co brzmiało dziwnie i następnym razem spróbować powiedzieć inaczej.
5. Uśmiech i pozytywne nastawienie działają cuda
Ludzie czują Twoją energię. Zacznij rozmowę z uśmiechem. Wtedy nieznajomi chętniej wejdą z Tobą w interakcję — zwłaszcza, że uczysz się ich ojczystego języka.
Nie przejmuj się stresem. Nie bój się porażki.
Gdy wyjdziesz ze strefy komfortu, to zrobisz większy postęp w nauce języka.
Nacechowanie emocjami danego wydarzenia, towarzystwo dopaminy, ale też kortyzolu umożliwiają jego łatwiejsze zapamiętywanie oraz późniejsze odtworzenie
jak pisze w swojej książce “Tak działa mózg” dr Asia Podgórska.
Lekki stres zadziała na Twoją korzyść 😉
Najważniejsza rada?
Nie zniechęcaj się.
Zrób pierwszy, malutki krok. Drugi będzie łatwiejszy. A trzeci może Cię zaskoczyć tak samo, jak mnie zaskoczyła rozmowa o… imieniu psa.
Możliwości do ćwiczenia są wszędzie — czasami trzeba tylko otworzyć się na to, co przynosi otoczenie.
Cytując Mihály Csíkszentmihályi:
W przeciwieństwie do naszych przekonań takie chwile – najlepsze chwile naszego życia – nie zdarzają się w momentach bierności i odpoczynku […] optymalne doświadczenie jest czymś, co sami stwarzamy
Wystarczy spróbować!
Już dziś zastanów się, gdzie czeka na Ciebie okazja, by przełamać barierę językową. Dobrze wiesz, że dasz radę 🙂

