Jak zacząć czytać książki po szwedzku na poziomie A2 – praktyczny poradnik
Jesteś na poziomie A2 języka szwedzkiego?
Uczysz się na kursie grupowym? Masz lekcje indywidualne? A może próbujesz swoich sił samodzielnie?
Nieważne, jaką drogę wybrałeś. Liczy się to, że już teraz możesz zacząć czytać książki po szwedzku.
Pewnie myślisz, że to jeszcze za wcześnie. Przecież nie znasz całej gramatyki ani zasad słowotwórstwa. Ledwo coś dukasz po szwedzku. A co dopiero książka!
Tymczasem poziom A2 to idealny moment, żeby sięgnąć po pierwszą książkę w języku obcym – również po szwedzku.
Jest jeden mały haczyk – warto wiedzieć, jak się do tego zabrać.
Dlatego w tym artykule pokażę Ci:
- dlaczego warto zacząć czytać już na A2,
- jak podejść do czytania bez frustracji,
- jakie książki wybrać na szybki start,
- oraz moją własną ścieżkę czytelniczą – krok po kroku.
Dlaczego warto czytać książki już na poziomie A2?
Czytanie książek to jeden z najbardziej niedocenianych sposobów nauki języka, a jednocześnie – jeden z najskuteczniejszych.
Na poziomie A2 znasz już podstawową gramatykę, rozumiesz proste zdania i potrafisz domyślać się znaczenia z kontekstu.
To dokładnie te umiejętności, których potrzebujesz do czytania.
Czytając książki:
- uczysz się słownictwa w naturalnym kontekście,
- widzisz, jak język naprawdę działa,
- oswajasz się z szykiem zdania i konstrukcjami,
- uruchamiasz naturalny system powtórek – bez fiszek i skomplikowanych aplikacji.
Najważniejsze: nie musisz rozumieć 100% tekstu. Wystarczy, że rozumiesz sens.
Moja ścieżka: od A2 do czytania bez słownika
1. Pierwsza książka: Short Stories in Swedish
Moim pierwszym wyborem była książka Short Stories in Swedish. Rozumiałam ją bez większego problemu, ale na początku korzystałam ze słownika – tłumaczyłam średnio około 5 słów na stronę.
Książka jest bardzo przystępna i oparta na podstawowym słownictwie. Po każdym rozdziale znajduje się lista najważniejszych słówek, krótkie podsumowanie oraz quiz. Zdecydowanie polecam ją każdemu początkującemu.
Dla mnie był to idealny start – bez presji i frustracji. Co najważniejsze: zyskałam pewność, że tak, potrafię czytać po szwedzku już teraz – na poziomie A2.
2. Druga książka: Harry Potter i Kamień Filozoficzny
Kolejnym wyborem była książka, która mocno kojarzy mi się z dzieciństwem – Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Czytałam ją wiele razy i zawsze wybieram ją na czytelniczy start w nowym języku.
Dlaczego? Bo uwielbiam tę historię, doskonale znam fabułę i mogę skupić się na języku, a nie na treści. Wiele słów rozpoznaję albo domyślam się ich znaczenia.
W przypadku języka szwedzkiego po przeczytaniu pierwszej strony pomyślałam:
„To był błąd… nie dam rady… po co mi to było?”
Ale się nie poddałam. Ze słownikiem przetrwałam pierwszą stronę. Następnego dnia – drugą. Nie tłumaczyłam wszystkiego. Przy pierwszym czytaniu wybierałam tylko te słowa, które uniemożliwiały mi zrozumienie sensu zdania.
Czytałam rozdział drugi raz – już z dużo lepszym zrozumieniem. Każdego dnia po 1–2 strony. Po pierwszym rozdziale panika minęła. Czytało się coraz łatwiej, a pod koniec książki tłumaczyłam już 1–2 słowa na stronę… albo wcale.
Ta wytrwałość na początku jest kluczowa.
Jak to działa?
Każdy autor posługuje się ograniczonym zasobem słów, które stale się powtarzają – tylko w różnych kontekstach.
Dzięki temu nowe słowa utrwalają się naturalnie. System powtórek działa sam – bez planowania, bez aplikacji, bez presji.
3. Trzecia książka: Harry Potter i Komnata Tajemnic
Trzecim krokiem była druga część Harrego Pottera. Tym razem czytałam ją już bez słownika. Po prostu nie był mi potrzebny.
Znałam słownictwo związane z magicznym światem. Jeśli trafiało się jakieś nieznane słowo – sprawdzałam je tylko wtedy, gdy miałam ochotę. Fabułę rozumiałam tak, jakbym czytała w języku ojczystym.
To był moment, w którym zobaczyłam ogromny postęp. Prawdopodobnie byłam już wtedy na poziomie B1 i mogłam z dumą powiedzieć: czytam książki po szwedzku 😄
4. Kolejne książki – już bez słownika
Następne książki czytałam już całkowicie swobodnie: książkę o sztucznej inteligencji oraz autobiografię Arnolda Schwarzeneggera.
Mój sekret? Obie były tłumaczeniami z angielskiego na szwedzki.
To bardzo ważna rada na początek. Dlaczego?
Tłumaczenia są zwykle napisane prostszym językiem, zawierają mniej idiomów i regionalizmów. Dzięki temu są znacznie łatwiejsze dla osób uczących się języka.
Dodatkowe porady
Czytaj na głos (jeśli możesz)
Jeśli mam taką możliwość, czytam książki na głos. Dzięki temu osłuchuję się z językiem, ćwiczę wymowę i mocniej angażuję mózg.
„Aby nauczyć się czegoś szybko i efektywnie, trzeba to zobaczyć, usłyszeć i poczuć”
Tony Stockwell, Accelerated Learning in Theory and Practice
Zapisz kilka przetłumaczonych słów
Ręcznie. Na kartce. Długopisem – tak, tym prawdziwym 😉
W ten sposób uruchamiasz więcej zmysłów i pamięć motoryczną.
A jeśli chcesz pójść krok dalej – zamiast listy słówek zrób mapę myśli. Twój mózg będzie zachwycony.
Nie spiesz się – czytaj uważnie
Czytanie w obcym języku to nie wyścig. Zatrzymaj się czasem na ciekawym słowie, przyjrzyj się konstrukcji zdania, pomyśl o gramatyce czy słowotwórstwie.
Słowotwórstwo ma niesamowitą moc – nagle rozumiesz słowa, których nigdy się nie uczyłeś. To szczególnie widać właśnie podczas czytania.
Wybierz odpowiednią porę
„Najcenniejsze w uczeniu się jest pozytywne nastawienie”
Bobbi DePorter, Quantum Learning
Stres, hałas i brak skupienia są wrogami nauki. Czytanie powinno sprawiać przyjemność. Jeśli warunki nie sprzyjają – odpuść. Najpierw zadbaj o spokój, a potem ciesz się systematycznym postępem.
Podsumowanie: A2 to nie za wcześnie
Jeśli jesteś na poziomie A2 i zastanawiasz się, czy to już moment na książki po szwedzku – odpowiedź brzmi:
tak, zdecydowanie tak.
Nie czekaj na „idealny moment”. On nie istnieje.
Wybierz:
- prostą książkę,
- historię, którą znasz i lubisz,
- czytaj powoli, bez presji,
- tłumacz tylko to, co naprawdę potrzebne.
A reszta przyjdzie sama – strona po stronie.
Daj znać w komentarzu, jak poszło Ci z Twoją pierwszą książką w obcym języku 😊

