mama czyta książkę w języku obcym z dzieckiem

Jak pogodzić naukę języka obcego z macierzyństwem?

Czy pamiętasz te dni sprzed narodzin Twojej maleńkiej istotki?
Dni, w których czas wydawał się… elastyczny. Mogłaś uczyć się języka, kiedy miałaś ochotę. Budżet na kursy, podróże, książki czy aplikacje nie wymagał konsultacji. A teraz? Budżetu nie ma, a czas trudno znaleźć nawet na krótki, spokojny prysznic.

Macierzyństwo wchodzi w życie jak huragan.
I choć przynosi ogrom miłości, to jednocześnie wymaga od Ciebie nowych kompetencji: żonglowania obowiązkami, organizacji, cierpliwości i empatii.

A nauka języka obcego… cóż, łatwo staje się ostatnim punktem listy zadań.

Ale wiesz co? Nie musisz rezygnować z własnych celów. To mit, że młoda mama musi “odłożyć siebie” na potem. 

Nie chodzi o znalezienie czasu. Chodzi o znalezienie sposobu.

I te sposoby istnieją — są realne, wykonalne i skuteczne.

Moja historia: od ciąży do szwedzkiej przygody

Zaczęłam uczyć się szwedzkiego tuż przed ciążą. Kiedy mój synek przyszedł na świat, życie  stanęło na  głowie — nauka języka spadła na dalszy plan. Ale nie chciałam jej porzucać. Szkoda mi było czasu, wysiłku i pieniędzy, które już w to włożyłam.

Więc zamiast rezygnować… szukałam rozwiązań.

1. Cotygodniowy rytuał — choćby godzina

Ustaliłam jedną godzinę w tygodniu na lekcję szwedzkiego — coś na dobry start.
Prosiłam bliskich, aby w tym czasie zajęli się dzieckiem. Na pewno każda mama ma kogoś, kto chętnie pobędzie z maluchem przez tę chwilę.

Regularne lekcje stały się małym, stałym punktem w chaosie macierzyństwa — raz w tygodniu mówiłam po szwedzku, rozwiązywałam ćwiczenia, oglądałam filmiki. Na tradycyjne prace domowe nie starczało już sił ani czasu. Dzięki tej drobnej rutynie kontynuowałam naukę i robiłam postępy. Jak napisał James Clear w Atomowych nawykach:

Liczy się podejmowanie działań niezbędnych do zrobienia postępów

Z tą myślą próbowałam wtopić kolejne nawyki w ciąg codziennych rutynowych zadań.

2. Noszenie dziecka to czas… na audiobooki

Noworodki uwielbiają być noszone. Czasem przez dłuuuuugie godziny.
To wyczerpujące fizycznie i psychicznie. Twój mózg po prostu się nudzi… tęskni za stymulacją.

Zaczęłam słuchać audiobooków po szwedzku. Dla mnie odpowiednia okazała się aplikacja BookBeat. Gdy synek zasypiał, słuchałam książki w tle lub na słuchawkach.

To był złoty strzał.

Badania nad przyswajaniem języka potwierdzają, że ekspozycja pasywna — np. słuchanie  — znacząco przyspiesza osłuchiwanie się z melodią, akcentem i strukturami języka (Krashen, 1982).

Nie musisz rozumieć wszystkiego!
Liczy się kontakt.

3. Karmienie = mikro-okienka do czytania

Zdziwiłabyś się, jak wiele można przeczytać podczas karmienia dziecka.

Sięgałam po małe, lekkie książki. W ten sposób przeczytałam m.in. Harry Potter i komnata tajemnic, Przydaj się. Siedem zasad lepszego życia, Vår artificiella framtid : AI för medborgare, Mów jak TED i kilka innych tytułów także w innych obcych językach.

Brzmi imponująco?
Pawda jest taka, że czytałam jedną stronę, a czasem kilka. Nie był to ogromny wysiłek.
Ważne, że robiłam to kilka razy dziennie. Codziennie. 

Zajrzyj do mojego artykułu, żeby dowiedzieć się więcej o tym, jak wybrać swoją pierwszą książkę w języku obcym.

4. Serial w obcym języku dla odpoczynku

Jesteś zbyt zmęczona, by czytać? Obejrzyj coś.

Platformy streamingowe jak np. Netflix mają ogromny wybór filmów i seriali z różnymi opcjami językowymi.
Wybierz swój ulubiony serial i sprawdź, czy dostępna jest wersja w języku, którego się uczysz. Nie skupiaj się na nauce, odpocznij. 

To nie jest lenistwo  — to nauka przez immersję. Czyli uczenie utajone, które polega na podświadomym zapamiętywaniu informacji. 

Przypomina to sytuację, w której dziecko używa poprawnych gramatycznie zdań, ale nie zdaje sobie sprawy z reguł rządzących danym językiem

jak napisał Radek Kotarski w książce Włam się do mózgu

5. Ucz się tak, jak lubisz — i wykorzystuj to, co już robisz

Najważniejsze: zero presji. Wykorzystaj efekt immersji 🙂

Macierzyństwo to już jest pełen etat. Nauka języka ma być przyjemnością, a nie kolejnym obowiązkiem. Niech dzieje się sama obok codziennych czynności.

Szukaj okazji:

  • lubisz muzykę? znajdź zagranicznych wykonawców
  • oglądasz filmiki o dzieciach? poszukaj ich w języku, którego się uczysz
  • spacerujesz z wózkiem? włącz podcast
  • gotujesz? słuchaj dialogów z aplikacji
  • dziecięce bajki? często mają doskonały, prosty język — włącz w wersji zagranicznej

Wbrew pozorom “nauka mimochodem” codziennie jest efektywniejsza niż ślęczenie nad podręcznikiem przez dwie godziny raz w tygodniu.
Mózg lepiej zapamiętuje to, co pojawia się często i w różnych kontekstach. Tworzy skojarzenia, łączy nowe ze starym. Ważne by obcować z językiem obcym na co dzień. Nawet po trochu. Efekty pojawią się same.

Energia jest cenna, a mózg został zaprogramowany tak, by ją oszczędzać, kiedy to możliwe. W ludzkiej naturze tkwi przestrzeganie prawa najmniejszego wysiłku, które mówi, że przy dokonywaniu wyboru między dwoma podobnymi rozwiązaniami będziemy w naturalny sposób skłaniać się ku wymagającemu mniejszego nakładu pracy

– James Clear “Atomowe nawyki”

Zacznij pomału. Wciel naukę języka w nową codzienność. Szybko zaczniesz rozumieć wszystko w obcym języku. Tego Ci serdecznie życzę. A gdy poczujesz się gotowa na zastosowanie nowych umiejętności w praktyce, to zapraszam Cię do mojego artykułu o tym, jak przełamać barierę językową.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk